O czym jest ten odcinek
Wszyscy dzwonią do Ciebie, kiedy mają problem. Ale do kogo dzwonisz Ty?
Zawsze wysłuchasz. Pomożesz. Doradzisz. Znajdziesz czas. Nawet wtedy, kiedy sama ledwo dajesz radę.
A kiedy przychodzi moment, w którym to Ty potrzebujesz wsparcia… nagle nie wiesz, do kogo się zwrócić.
Bo jak poprosić o pomoc, skoro przez całe życie byłaś tą, która zawsze sobie radzi?
W najnowszym odcinku podcastu PsychoLogic mówię o samotności osób, które zawsze są dla innych, ale często zapominają o własnych potrzebach.
Bo są dwa rodzaje samotności. Ta, w której naprawdę nie mamy na kogo liczyć. I ta, w której nie potrafimy pozwolić innym, żeby byli dla nas wsparciem. W tym odcinku przyglądam się obu.
Agenda odcinka:
- 00:00Wszyscy dzwonią do Ciebie, a Ty nie wiesz, do kogo zadzwonić
- 01:44O czym jest odcinek: samotność osób, które zawsze są dla innych
- 02:24Marcela przedstawia siebie i podcast PsychoLogic
- 03:28Dwie sytuacje: brak wzajemności i brak próśb
- 04:39„Spokojnie, poradzę sobie”: czy inni wiedzą, że potrzebujesz pomocy
- 05:53Historia Kasi, na którą zawsze można liczyć
- 07:12Co Kasia myśli o proszeniu o pomoc: przekonania w CBT
- 08:27Skąd to się bierze: dom rodzinny i doświadczenia dorosłości
- 10:21Pomaganie daje sprawczość, proszenie odbiera poczucie kontroli
- 11:23Gdyby przyjaciółka poprosiła Cię o rozmowę
- 12:10Wzajemność: relacja nie jest księgowością
- 14:35Kasia i partner: dlaczego odrzucamy pomoc i błędne koło w CBT
- 16:39Poczucie winy po odmowie: czy jestem egoistką
- 18:32Pierwszy krok: zauważ, co myślisz, zanim poprosisz
- 19:33Drugi krok: zacznij od małych prób
- 20:07Trzeci krok: naucz się przyjmować pomoc
- 20:35Czwarty krok: sprawdź, jak reagujesz na odmowę
- 21:26Piąty krok: co daje Ci bycie niezastąpioną
- 22:03Gdy prosiłaś i nikt nie miał czasu: czy ta relacja daje wzajemność
- 23:26Nie każda bliska osoba da każdy rodzaj wsparcia
- 23:57Wracamy do pytania z początku
- 25:24Pytanie na koniec: przy kim mogę nie dawać rady?
Jeśli jesteś osobą, która zawsze mówi „poradzę sobie”, nawet kiedy w środku wszystko krzyczy „potrzebuję pomocy”, ten odcinek jest dla Ciebie. Obejrzyj do końca i odpowiedz sobie na jedno pytanie: „Przy kim mogę nie dawać rady?”.
Podsumowanie odcinka
Marcela Kwiecień zaczyna odcinek od sceny, którą wiele osób zna: jesteś tą osobą, do której wszyscy dzwonią, kiedy coś się dzieje. Odbierasz telefon, znajdujesz czas, nawet gdy sama masz trudny dzień. Aż pewnego dnia to Ty wracasz do domu i otwierasz kontakty. Nie wiesz, do kogo zadzwonić. Ludzi wokół Ciebie nie brakuje. Po prostu z większością z nich to Ty słuchasz i pomagasz.
Z perspektywy terapii poznawczo-behawioralnej Marcela odpowiada na pytanie, dlaczego proszenie o pomoc bywa trudniejsze niż jej udzielanie. Rozróżnia dwie sytuacje, które z zewnątrz wyglądają podobnie: relacje, w których naprawdę brakuje wzajemności, i takie, w których wokół są ludzie gotowi pomóc, tylko nigdy nie dostają takiej szansy. Kończy pięcioma krokami. Dotyczą proszenia o wsparcie i przyjmowania go bez wstydu.
Dlaczego ktoś, do kogo wszyscy dzwonią, nie wie, do kogo zadzwonić sam?
Czasem dlatego, że wokół naprawdę nie ma osób gotowych pomóc, a czasem dlatego, że my sami nigdy nie dajemy innym takiej możliwości. Marcela rozdziela te dwie sytuacje, bo z zewnątrz mogą wyglądać podobnie, a psychologicznie znaczą coś innego.
W pierwszej są ludzie niedostępni emocjonalnie. Pojawiają się tylko wtedy, kiedy czegoś potrzebują. Nie interesują się tym, jak się czujemy. Godzinami opowiadają o swoich problemach, a gdy próbujemy powiedzieć coś o sobie, zmieniają temat. Tam rzeczywiście może brakować wzajemności. W drugiej wokół są osoby gotowe pomóc, ale nie wiedzą, że jest trudno, bo nigdy tego nie usłyszały.
Marcela opisuje kogoś, kto na pytanie o pomoc odpowiada: „Nie, nie trzeba”, w trudny dzień mówi: „Wszystko ok”, a gdy ktoś proponuje, że go wyręczy: „Daj spokój, sama to zrobię”. Wieczorem czuje żal. Nikt jej nie pomaga, nikt nie zauważa zmęczenia. Zadaje wtedy pytanie, które ma nikogo nie obwiniać, tylko pokazać mechanizm: czy inni naprawdę nie chcą pomóc, czy może nie wiedzą, że ona tej pomocy potrzebuje?
Często zakładamy, że jeśli komuś na nas zależy, sam powinien zauważyć, czego potrzebujemy. Marcela przypomina, że bliskość nie oznacza umiejętności czytania w myślach. Coś, co dla nas jest oczywistym sygnałem zmęczenia, dla drugiej osoby bywa niewidoczne, zwłaszcza jeśli przez lata pokazywaliśmy jej przede wszystkim jedną wersję siebie: tę, która zawsze daje radę. Czasem przez lata nauczyliśmy wszystkich, że nigdy nie potrzebujemy pomocy.
Skąd bierze się trudność z proszeniem o pomoc?
Najczęściej z przekonań o własnej wartości, z tego, czego uczył dom, i z dawnych rozczarowań, a nie z braku odwagi. Marcela pokazuje to na przykładzie Kasi, kobiety po trzydziestce, o której mówią: „Na Kasię zawsze można liczyć”. Gdy koleżanka potrzebuje pomocy w pracy, Kasia zostaje dłużej. Gdy przyjaciółka przeżywa rozstanie, rozmawia z nią przez telefon do późnej nocy. Lubi być pomocna. Czuje satysfakcję, kiedy może komuś ulżyć. Marcela podkreśla, że to ważne: Kasia nie robi tego, bo ktoś ją zmusza.
Problem zaczyna się, gdy sama ma trudniejszy okres. Jest przemęczona i gorzej śpi. Coraz częściej chce zamknąć się w domu, z nikim nie rozmawiać. Na pytanie „Kasia, wszystko w porządku?” odpowiada: „Tak, jasne, po prostu dużo pracy”, a na propozycję pomocy: „Nie, spokojnie, ja to ogarnę”. Potem czuje się coraz bardziej samotna i myśli: „Ja zawsze jestem dla wszystkich, a gdzie są oni, kiedy ja ich potrzebuję?”.
W CBT interesuje nie tylko to, co Kasia robi, ale też co myśli o proszeniu o pomoc. Marcela wymienia przekonania, które mogą za tym stać: „Muszę radzić sobie sama”, „Nie powinnam obciążać innych swoimi problemami”, „Jeśli poproszę o pomoc, ktoś uzna mnie za słabą”, „Moje problemy nie są aż tak ważne”. A głębiej: „Jestem wartościowa wtedy, kiedy jestem potrzebna”. Przy tym ostatnim zdaniu Marcela się zatrzymuje. Jeśli poczucie własnej wartości budujemy przede wszystkim na byciu samodzielnym i niezawodnym, proszenie o pomoc zaczyna zagrażać obrazowi siebie. Pojawiają się pytania: kim będę, jeśli pokażę, że nie daję rady, czy inni nadal będą mnie lubić, czy nadal będę dla nich ważna. Nie dotyczy to każdej osoby, która dużo pomaga, ale u części osób właśnie takie przekonania robią z prośby o wsparcie coś bardzo trudnego.
Marcela proponuje też zajrzeć wcześniej. Może w Twoim domu często słyszałaś: „Nie przesadzaj, inni mają gorzej”, „Nie zawracaj ludziom głowy, musisz być dzielna”, „Nie możesz ciągle na kimś polegać”. A może nikt nie mówił tego wprost i po prostu obserwowałaś dorosłych: mamę, która była zmęczona, ale wszystko robiła sama, i tatę, który miał problemy, ale nigdy o nich nie rozmawiał. Własne potrzeby były odkładane na później, bo ktoś inny miał ważniejsze. Można się wtedy nauczyć, że bycie samodzielną jest bezpieczniejsze niż bycie zależną.
Nie każda trudność wynika jednak z dzieciństwa. Czasem to skutek doświadczeń z dorosłego życia. Ktoś odpowiedział „Nie mam teraz czasu”, ktoś inny wykorzystał szczerość przeciwko Tobie. Ktoś skrytykował, gdy pokazałaś słabość. Z czasem utrwaliło się przekonanie: musisz radzić sobie sama. Niechęć do proszenia o pomoc bywa wtedy niezrozumianą próbą ochrony przed kolejnym rozczarowaniem. Tyle że strategia, która kiedyś pomagała przetrwać, nie musi być pomocna w każdej kolejnej sytuacji. Można uznać „Nie mogę na nikogo liczyć” za uniwersalną prawdę nawet wtedy, gdy pojawią się ludzie, którzy chcieliby być wsparciem.
Dlaczego łatwiej pomagać, niż prosić o pomoc?
Bo pomagając mamy poczucie sprawczości i kontroli, a prosząc musimy przyznać, że potrzebujemy drugiego człowieka. Kiedy ktoś przychodzi do nas z problemem, możemy coś zrobić: wysłuchać, doradzić, zaproponować rozwiązanie, pocieszyć, zorganizować pomoc. Mamy poczucie, że jesteśmy potrzebni.
Prośba o pomoc zmienia sytuację. Trzeba przyznać, że czegoś się nie wie, czegoś nie potrafi, że nie ma się nad wszystkim kontroli. To może wiązać się z poczuciem bezbronności, bo w prośbie jest ryzyko: ktoś może odmówić, nie zrozumieć albo zareagować inaczej, niż oczekiwaliśmy. Dlatego czasem wolimy pomagać, niż być osobą, która pomocy potrzebuje. Pomagając, mamy większe poczucie kontroli, a prosząc, musimy dopuścić, że druga osoba nie odpowie na naszą potrzebę.
Marcela proponuje zmianę perspektywy. Pomyśl o kimś, kogo bardzo lubisz. Ta osoba dzwoni i mówi: „Słuchaj, mam ostatnio trudny czas, możemy porozmawiać?”. Czy uznasz tę osobę za słabą albo beznadziejną, bo nie poradziła sobie sama? Czy raczej poczujesz, że Ci ufa? Że jesteś dla niej ważna i że możesz być przy niej w trudnym momencie? A potem pytanie do Ciebie: dlaczego odmawiasz sobie tego, co bez wahania dałabyś komuś, kogo kochasz? Dlaczego potrzeby innych traktujesz jako coś naturalnego, a własne jako problem?
Dlaczego odrzucamy pomoc i skąd poczucie winy po odmowie?
Bo w głowie uruchamia się automatyczna myśl, która każe radzić sobie samej, a odrzucenie pomocy tylko ją utwierdza. Marcela wraca do Kasi. Ma ona bardzo trudny tydzień, jest przemęczona, ma dużo obowiązków. Partner pyta: „Pomóc ci w czymś?”. Kasia odpowiada: „Nie, ja już prawie skończyłam”, choć wcale nie skończyła. Partner siada na kanapie, a Kasia zaczyna się denerwować: „Naprawdę nie widzi, ile mam roboty? Dlaczego ja muszę sama to robić? Dlaczego nigdy nie mogę na niego liczyć?”.
Marcela podkreśla coś ważnego: to, że Kasia nie poprosiła, nie oznacza automatycznie, że cała odpowiedzialność leży po jej stronie. Wspólne obowiązki powinny być zauważane i dzielone, a nie wykonywane wyłącznie przez osobę, która pierwsza o nich pomyśli. Jednocześnie warto przyjrzeć się temu, dlaczego Kasia odrzuciła zaoferowaną pomoc. Mogły pojawić się myśli: „Jeśli poproszę, będę problemem”, „Powinien sam wiedzieć” albo „I tak zrobi to źle, więc lepiej zrobię sama”.
W CBT można rozpisać to jako cykl. Sytuacja: mam dużo obowiązków i czuję się przeciążona. Myśl: „Nie powinnam potrzebować pomocy” albo „Jeśli mu zależy, to sam powinien wiedzieć”. Emocje: złość, smutek, rozczarowanie, napięcie. Zachowanie: nie proszę, odrzucam propozycje, robię wszystko sama. Konsekwencja: jestem jeszcze bardziej zmęczona i utwierdzam się w przekonaniu, że nie mogę na nikogo liczyć. Tak powstaje błędne koło, i to nie dlatego, że Kasia chce cierpieć, tylko dlatego, że próbuje radzić sobie w sposób, który zna od lat.
Drugi mechanizm to poczucie winy. Marcela opisuje ciężki dzień: wracasz do domu, marzysz o odpoczynku, a wtedy dzwoni znajoma: „Słuchaj, muszę ci coś powiedzieć. Masz chwilę?”. Tej chwili nie masz, a właściwie masz, tylko potrzebujesz jej dla siebie. Pojawia się myśl: „Przecież nie mogę jej odmówić. Będzie jej przykro. Pomyśli, że jestem egoistką”. Odbierasz, rozmawiacie godzinę, potem kolejną, a własny odpoczynek odkładasz. Z jednej strony czujesz, że pomogłaś, z drugiej jesteś rozdrażniona, zmęczona, może nawet zła na znajomą, choć ona nie wiedziała, że potrzebujesz odpoczynku.
Czy poczucie winy zawsze oznacza, że robimy coś niewłaściwego? Marcela odpowiada: nie. Czasem pojawia się dlatego, że robimy coś niezgodnego z dotychczasowymi zasadami. Jeśli przez lata kierowałaś się przekonaniem „Powinnam zawsze być dostępna dla bliskich”, zdanie „Dzisiaj nie mogę rozmawiać” może wywołać dyskomfort, nawet gdy obiektywnie nie robisz nic złego. Warto odróżniać poczucie winy od rzeczywistego naruszenia własnych wartości. Możesz być troskliwa i potrzebować odpoczynku. Możesz kochać bliskich i nie mieć siły na kolejną rozmowę. Możesz też być dobrą przyjaciółką i powiedzieć: „Dzisiaj nie dam rady. Możemy porozmawiać jutro”. Odmowa nie zawsze jest odrzuceniem drugiego człowieka, czasem jest sposobem zadbania o własne możliwości.
Jak prosić o pomoc bez poczucia winy: pięć kroków
Zacznij od zauważenia własnych myśli, potem rób małe próby, ucz się przyjmować pomoc, sprawdzaj, jak reagujesz na odmowę, i przyjrzyj się temu, co daje Ci bycie niezastąpioną. To pięć rzeczy, które Marcela proponuje wykorzystać na co dzień.
Pierwszy krok to zauważyć, co myślisz, zanim poprosisz. Masz trudny dzień i chcesz porozmawiać z przyjaciółką. Sięgasz po telefon, a wtedy pojawia się myśl: „Nie będę jej zawracać głowy”. Zatrzymaj się przy niej i zapytaj siebie, skąd wiem, że zawracam jej głowę? Czy ona rzeczywiście powiedziała mi, że nie chce mnie słuchać? Czy gdy ona dzwoniła do mnie, uznałam, że mnie obciąża? Nie chodzi o przekonywanie siebie, że przyjaciółka na pewno będzie dostępna, bo może nie być. Chodzi o to, żeby nie traktować własnego przewidywania jako faktu.
Drugi krok: zacznij od małych prób. Jeśli przez lata robiłaś wszystko sama, nie musisz od razu opowiadać komuś o swoich najtrudniejszych doświadczeniach. Możesz zacząć od czegoś niewielkiego: „Możesz mi w tym pomóc?”, „Czy mogłabyś mnie jutro podwieźć?”, „Mam trudniejszy dzień. Masz chwilę, żeby porozmawiać?”, „Nie potrzebuję teraz rady. Chciałabym tylko, żebyś mnie wysłuchała”. To małe eksperymenty, dzięki którym sprawdzasz, co naprawdę dzieje się, kiedy pozwalasz sobie czegoś potrzebować.
Trzeci krok to nauczyć się przyjmować pomoc, bo czasem problemem nie jest samo proszenie. Ktoś mówi: „Jasne, pomogę ci”, a Ty natychmiast odpowiadasz: „Nie, nie, już nieważne. Nie chcę ci zrobić kłopotu. Poradzę sobie”. Spróbuj czasem powiedzieć po prostu: „Dziękuję, to naprawdę mi pomoże”. Bez tłumaczenia się i przepraszania, bez natychmiastowej potrzeby odwdzięczania się.
Czwarty krok: sprawdź, jak reagujesz na odmowę. Proszenie o pomoc wiąże się z ryzykiem, że ktoś nie będzie mógł jej udzielić, ale odmowa nie zawsze oznacza odrzucenie. Ktoś może być zmęczony, mieć inne obowiązki albo nie mieć odpowiednich możliwości. Jeśli przyjaciółka mówi: „Dzisiaj nie mogę porozmawiać”, nie musi to znaczyć: „Nie jesteś dla mnie ważna”. Możesz zapytać: „Rozumiem, a jutro znalazłabyś chwilę?”. Marcela dodaje coś jeszcze. Ktoś konsekwentnie odmawia i nie interesuje się naszymi potrzebami. Nie podejmuje żadnych prób podtrzymywania kontaktu, a to również jest informacja o tej relacji. Nie każdą trudność da się rozwiązać zmianą własnego myślenia.
Piąty krok to przyjrzeć się temu, co daje Ci bycie niezastąpioną. Marcela nazywa to trudnym pytaniem, ale wartym zadania sobie: czy pomaganie innym daje mi poczucie, że jestem ważna? Czy czuję się potrzebna przede wszystkim wtedy, gdy ktoś ma problem, i czy potrafię być w relacji, w której nie muszę niczego naprawiać? Czy pozwalam sobie odpoczywać, nawet jeśli ktoś inny mógłby skorzystać z mojego czasu? I wreszcie: czy mogę być kochana i ważna również wtedy, gdy niczego dla nikogo nie robię?
Co, jeśli prosiłam o pomoc, a nikt nie miał dla mnie czasu?
Wtedy problemem może nie być sposób, w jaki prosisz, tylko to, że relacja jest jednostronna. Marcela nie chciałaby, żeby ktoś uznał, że wystarczy lepiej komunikować potrzeby. Czasem naprawdę brakuje wsparcia, czasem otaczamy się ludźmi, którzy nie potrafią albo nie chcą odpowiadać na nasze potrzeby.
Marcela przypomina najpierw, że dobra relacja nie oznacza, że zawsze dajemy sobie dokładnie tyle samo. Relacje nie są księgowością, w której wysłuchałam Cię trzy razy, więc Ty musisz wysłuchać mnie trzy razy. Są okresy, kiedy jedna osoba potrzebuje znacznie więcej wsparcia, na przykład podczas choroby, po stracie kogoś bliskiego, w kryzysie psychicznym albo w trudnej sytuacji rodzinnej, i to nie znaczy, że relacja jest niewłaściwa. Problem pojawia się wtedy, gdy nierówność staje się stałym wzorcem: jedna osoba zawsze słucha, a druga wyłącznie odpowiada, jedna zawsze dostosowuje plany, a druga nigdy nie bierze jej potrzeb pod uwagę, jedna jest dostępna niezależnie od okoliczności, a druga pojawia się tylko wtedy, kiedy czegoś potrzebuje. Gdy próba zmiany tej sytuacji wywołuje pretensje, to kolejny sygnał.
Jedna odpowiedź w rodzaju: „Oj, nie mam teraz głowy do takich rzeczy”, nie musi jeszcze oznaczać, że relacja jest jednostronna, bo każdy może mieć trudniejszy dzień. Jeśli jednak podobne reakcje się powtarzają, warto zapytać: czy jest w tej relacji miejsce na moje potrzeby? Czy mogę być nie tylko tą, która pomaga, ale też tą, która potrzebuje? Czy mogę odmówić bez obawy, że druga osoba przestanie się do mnie odzywać? Czy ona interesuje się mną także wtedy, gdy niczego ode mnie nie potrzebuje? Marcela dodaje do tej listy: czy mogę być sobą? Czy mogę mieć gorszy dzień? Czy moje potrzeby są traktowane poważnie? Jeśli odpowiedź na większość tych pytań brzmi „nie”, być może warto zastanowić się, jakiej zmiany potrzebuję: rozmowy, nowych granic, ograniczenia własnego zaangażowania, a czasem także budowania nowych relacji, w których będzie więcej miejsca na wzajemność.
Marcela dodaje jeszcze, że nie każda osoba, którą lubimy, potrafi udzielić nam każdego rodzaju wsparcia. Jedna przyjaciółka świetnie wysłucha, inna pomoże w praktycznych sprawach, jeszcze inna będzie kimś, z kim po prostu można spędzić czas. Nie trzeba oczekiwać, że jedna osoba zaspokoi wszystkie potrzeby, ale dobrze mieć wokół siebie ludzi, przy których nie musimy zawsze udawać, że wszystko jest w porządku.
Na koniec Marcela wraca do pytania z początku: „Wszyscy mogą na mnie liczyć, więc dlaczego ja nie mam na kogo?”. Być może przez lata nauczyłaś się być tą silną i odpowiedzialną, która nie chce nikomu sprawiać problemu. A może rzeczywiście przez długi czas byłaś w relacjach, w których nie było miejsca na Twoją słabość, zmęczenie czy bezradność. Niezależnie od historii, nie musisz zasługiwać na wsparcie tym, ile wcześniej zrobiłaś dla innych. Nie musisz najpierw wszystkim pomóc, żeby mieć prawo poprosić o pomoc, ani czekać, aż naprawdę przestaniesz sobie radzić. Zostawia słuchaczki z pytaniem: przy kim mogę nie dawać rady? Przy kim nie muszę mieć rozwiązania i nie muszę być silna? Przy kim mogę powiedzieć, że jest mi trudno, nie bojąc się, że stanę się ciężarem? A jeśli trudno wskazać taką osobę, warto przyjrzeć się temu, jak budujemy swoje relacje. I temu, czego w nich potrzebujemy.
Co warto zabrać z tego odcinka
- Są dwa rodzaje samotności: w jednej naprawdę brakuje osób, na które można liczyć, w drugiej nie pozwalamy innym być dla nas wsparciem.
- Bliscy nie czytają w myślach, więc to, co dla Ciebie jest oczywistym sygnałem zmęczenia, dla nich może być niewidoczne.
- Za niechęcią do proszenia o pomoc mogą stać przekonania takie jak „Jestem wartościowa wtedy, kiedy jestem potrzebna”.
- Pomagając, mamy poczucie kontroli, a prosząc, ryzykujemy, że ktoś odmówi, dlatego prośba bywa trudniejsza niż pomoc.
- Dobra relacja nie jest księgowością, ale stała nierówność, w której zawsze tylko Ty dajesz, wymaga przyjrzenia się.
- Poczucie winy po odmowie bywa tylko sygnałem, że łamiesz dawną zasadę, a nie dowodem, że zrobiłaś coś złego.
- Zacznij od małej prośby i sprawdź, co się naprawdę dzieje, zamiast zakładać z góry, że zawracasz komuś głowę.
- Odmowa nie zawsze oznacza odrzucenie, ale konsekwentny brak zainteresowania Twoimi potrzebami też jest informacją o relacji.
- Nie musisz zasługiwać na wsparcie tym, ile wcześniej zrobiłaś dla innych.
Często zadawane pytania
Dlaczego łatwiej mi pomagać innym, niż prosić o pomoc?
Marcela Kwiecień tłumaczy, że pomagając, mamy poczucie sprawczości i kontroli: możemy wysłuchać, doradzić, zorganizować pomoc i czujemy się potrzebni. Prośba o pomoc oznacza przyznanie, że czegoś nie wiemy lub nie potrafimy, i niesie ryzyko, że ktoś odmówi albo nie zrozumie. Dlatego czasem wolimy pomagać, niż być osobą, która pomocy potrzebuje.
Czy poczucie winy po odmowie znaczy, że jestem egoistką?
Nie zawsze. Marcela mówi, że poczucie winy czasem pojawia się dlatego, że robimy coś niezgodnego z naszymi dotychczasowymi zasadami, na przykład „Powinnam zawsze być dostępna dla bliskich”. Warto odróżniać je od rzeczywistego naruszenia własnych wartości. Można być troskliwą osobą i jednocześnie potrzebować odpoczynku, a odmowa bywa sposobem zadbania o własne możliwości, a nie odrzuceniem drugiego człowieka.
Jak prosić o pomoc, jeśli przez lata radziłam sobie sama?
Marcela radzi zacząć od małych prób, a nie od opowiadania o najtrudniejszych doświadczeniach. Możesz zapytać: „Czy mogłabyś mnie jutro podwieźć?”, powiedzieć: „Mam trudniejszy dzień. Masz chwilę, żeby porozmawiać?” albo: „Nie potrzebuję teraz rady, chciałabym tylko, żebyś mnie wysłuchała”. To małe eksperymenty, dzięki którym sprawdzasz, co dzieje się, gdy pozwalasz sobie czegoś potrzebować. Warto też nauczyć się odpowiadać po prostu: „Dziękuję, to naprawdę mi pomoże”.
Co zrobić, gdy prosiłam o pomoc, a nikt nie miał dla mnie czasu?
Marcela zaznacza, że wtedy problem nie musi leżeć w tym, jak komunikujesz potrzeby. Jedna odmowa nie musi znaczyć, że relacja jest jednostronna, ale jeśli podobne reakcje się powtarzają, warto sprawdzić, czy jest w niej miejsce na Twoje potrzeby, na gorszy dzień i na odmowę. Rozwiązaniem bywa rozmowa, postawienie nowych granic, ograniczenie własnego zaangażowania, a czasem budowanie nowych relacji, w których jest więcej wzajemności.






