O czym jest ten odcinek

Kiedy nastolatek mówi: „Nie chcę żyć”. Jak rozpoznać kryzys i jak zareagować?

To jeden z tych tematów, o których bardzo trudno rozmawiać, a jednocześnie rozmowa o nim może być naprawdę ważna.

Co zrobić, kiedy nastolatek mówi: „Nie chcę żyć”, „Mam wszystkiego dość” albo „Wszystkim byłoby lepiej beze mnie”? Czy takie słowa można uznać za bunt, przesadę albo próbę zwrócenia na siebie uwagi? Czy pytanie wprost o myśli samobójcze może zaszkodzić? I przede wszystkim: jak zachować się wtedy, kiedy jako rodzic sam nie wiesz, co powiedzieć?

W tym odcinku rozmawiam z Magdaleną Pliżgą-Szwajgier, psycholożką, psychoterapeutką poznawczo-behawioralną w trakcie całościowego szkolenia oraz trenerką Treningu Umiejętności Społecznych, która pracuje również z młodzieżą.

Zaczynamy od fikcyjnej historii 16-letniej Zosi, nastolatki, która stopniowo wycofuje się z życia, przestaje spotykać się ze znajomymi, traci zainteresowanie tym, co wcześniej było dla niej ważne, aż w końcu mówi:

„Czasami myślę, że wszystkim byłoby łatwiej, gdybym się nie urodziła.”

Na jej przykładzie rozmawiamy o tym, jak rozpoznać kryzys samobójczy, jakie sygnały powinny zaniepokoić rodzica i dlaczego nie warto automatycznie tłumaczyć wszystkiego „buntem nastolatka”.

To rozmowa przede wszystkim o cierpieniu, relacji, bezpieczeństwie i szukaniu pomocy.

Agenda odcinka:

  • 00:00Słowa, których rodzic najbardziej boi się usłyszeć, i lęk przed pytaniem o samobójstwo
  • 01:47Marcela przedstawia gościnię, Magdalenę Pliżgę-Szwajgier, jej pierwszy odcinek w podcaście
  • 03:22Fikcyjna historia 16-letniej Zosi, która wycofuje się z życia
  • 04:10Zosia mówi, że wszystkim byłoby łatwiej, gdyby się nie urodziła: ciekawość zamiast paniki
  • 05:27Największy mit: czy pytanie o samobójstwo podsuwa dziecku pomysł i jak je zadać
  • 07:17Zosia odpowiada „tak”: jak sprawdzić, jak pilna jest sytuacja
  • 08:45„Chcę umrzeć” i „chcę zniknąć”: czy te zdania znaczą to samo
  • 09:50Skąd wziął się kryzys Zosi: kropla w bardzo pełnym naczyniu
  • 11:21Dziecko w kryzysie, które z zewnątrz wygląda normalnie
  • 12:49Sygnały, które powinny zaniepokoić rodzica, i dlaczego nie ma listy kontrolnej
  • 13:58„To tylko bunt” i „ma przecież wszystko”
  • 15:56Czego nie mówić dziecku w kryzysie i co powiedzieć zamiast
  • 17:30Dlaczego po słowach o samobójstwie nie odsyła się dziecka do pokoju
  • 18:34Telefon: źródło problemu czy jedyne miejsce kontaktu z ludźmi
  • 20:05„Obiecaj, że nikomu nie powiesz” i przeglądanie telefonu dziecka
  • 22:03Zawężone myślenie Zosi i dziecko, które nie chce iść do psychologa
  • 25:01Rodzic, który szuka winy w sobie
  • 26:11Mit „robi to dla atencji” i worek z napisem „manipulacja”
  • 27:24Pomagać, ale nie wyręczać: sprawczość nastolatka
  • 30:08Trzy zasady dla rodzica
  • 32:32Gdzie szukać pomocy i dlaczego nie czekać na sytuację skrajną
  • 34:05Jedno pytanie, którego nie warto się bać, i zakończenie

Bo czasami najważniejsze, co możemy powiedzieć młodej osobie, brzmi: „Nie wiem jeszcze, jak Ci pomóc. Ale nie zostawię Cię z tym samego.” Jeśli jesteś rodzicem, nauczycielem, specjalistą pracującym z młodzieżą albo po prostu masz w swoim otoczeniu nastolatka, ten odcinek jest dla Ciebie.

Podsumowanie odcinka

Rodzic słyszy: „Nie chcę żyć”, „Mam już tego wszystkiego dość” albo „Chciałbym, żeby mnie nie było”. Marcela Kwiecień zaczyna odcinek od sekundy, w której po takich słowach u rodzica może pojawić się panika. Pytać czy nie pytać? Zabrać telefon? Zadzwonić do psychologa? A może dziecko tylko tak mówi? Najbardziej boją się jednak pytania, czy rozmowa wprost o samobójstwie nie pogorszy sytuacji.

Gościnią jest Magdalena Pliżga-Szwajgier. To psycholożka i psychoterapeutka poznawczo-behawioralna, która właśnie dołączyła do zespołu, a ten odcinek jest jej pierwszym w podcaście. Rozmawiają na przykładzie fikcyjnej, 16-letniej Zosi. Nie chcą straszyć ani robić z rodziców psychologów swoich dzieci. Chcą, żeby rodzice wiedzieli, co robić wtedy, gdy nie wiedzą.

Czy mogę zapytać dziecko wprost o myśli samobójcze?

Tak, możesz zapytać wprost, bo pytanie rodzica nie tworzy myśli o śmierci, a dziecku może dać pozwolenie, żeby w ogóle o nich powiedziało. Magdalena Pliżga-Szwajgier nazywa mitem przekonanie, że samo słowo „samobójstwo” wkłada dziecku pomysł do głowy. Powołuje się na WHO: otwarta rozmowa o samobójstwie może dać szansę na wsparcie i ponowne rozważenie decyzji. Młody człowiek bywa przez kilka tygodni, a nawet miesięcy sam z tymi myślami. Milczy nie dlatego, że nie chce pomocy. Po prostu nie wie, od czego zacząć.

Liczy się sposób. Można zapytać spokojnie, z troską, a można zrobić z tego przesłuchanie, i to są dwie różne sytuacje. Magdalena proponuje: „Czy zdarza ci się myśleć o tym, żeby zrobić sobie krzywdę?”. Marcela podsuwa wersję dopasowaną do słów Zosi: skoro mówisz, że wszystkim byłoby łatwiej bez ciebie, czy masz myśli o tym, żeby odebrać sobie życie? Bez takiego pytania nie dowiesz się, czego dotyczyły słowa dziecka, bo własna interpretacja niczego nie rozstrzygnie.

Zanim padnie to pytanie, liczy się pierwsza reakcja. Gdy Zosia mówi, że wszystkim byłoby łatwiej, gdyby się nie urodziła, rodzicowi przychodzą do głowy dwie skrajności: że dziecko chce się zabić albo że to normalne u nastolatki. Magdalena przypomina, że wiadomo tylko jedno. Zosia właśnie zakomunikowała, że dzieje się w jej życiu coś bardzo trudnego. Zamiast paniki albo bagatelizowania proponuje ciekawość. Co dziecko ma na myśli? Co się stało? Od kiedy tak się czuje i co sprawiło, że zaczęło tak myśleć?

A gdy Zosia odpowie „tak”? Rodzicowi zacznie szybciej bić serce, co jest normalne, ale dziecko potrzebuje wtedy dorosłego, który pomoże uporządkować trudną sytuację, a nie kogoś, kto reaguje samym lękiem. Magdalena radzi nie uciekać od tej rozmowy. Podziękuj dziecku, że o tym powiedziało, i powiedz, że widzisz, jak jest mu ciężko. Powiedz też, że chcesz pomóc. Teraz ważne jest ono samo i jego bezpieczeństwo.

Na samym „tak” rozmowa się nie kończy. Co innego „czasami myślę, że nie chcę żyć”, a co innego myśl obecna w tej chwili. Dlatego dopytujesz. Czy te myśli są obecne teraz? Czy pojawia się zamiar zrobienia sobie krzywdy? Czy jest jakiś plan? Pytasz też o dostęp do środków, których dziecko mogłoby użyć, oraz o wcześniejsze próby. To trudne pytania, ale pozwalają ustalić, jak pilna jest sytuacja. Nie wystarczy pomyśleć „jutro zobaczymy, co z tym zrobić”.

Terapia młodzieżySamookaleczenia u nastolatków: jak zareagować i gdzie szukać pomocyPrzeczytaj artykuł

Po czym poznać, że to kryzys, a nie bunt?

Kryzys częściej widać po zmianie w dziecku niż po jednym objawie: nastolatek wycofuje się ze znajomych i z rzeczy, które były dla niego ważne, a rodzic czuje, że dzieje się coś złego. Magdalena Pliżga-Szwajgier wymienia kłopoty ze snem, apetytem czy koncentracją. Niepokoi ją też wyraźne pogorszenie funkcjonowania w szkole. Jeszcze mocniej niepokoją zdania: „jestem ciężarem”, „nie ma już nic sensu”, „wszystkim będzie lepiej, jeśli mnie nie będzie”, „chciałbym zniknąć”. Niepokoi też bezpośrednie mówienie o śmierci. Rodzic nie dostaje jednak listy, na której trzy odhaczone objawy oznaczają kryzys. Patrzymy na całość: na zmianę, na kontekst. Przede wszystkim rozmawiamy.

Droga Zosi do kryzysu nie ma jednego winowajcy. Kilka miesięcy wcześniej pokłóciła się z najlepszą przyjaciółką. Potem zaczęły się problemy w klasie i wrażenie, że wszyscy ją oceniają. W domu mama coraz częściej pytała o oceny. Zosia zaczęła myśleć: „Jestem beznadziejna, wszyscy sobie radzą”, „Nikt mnie nie lubi”. Każde kolejne wydarzenie przechodziło przez te przekonania. Kłótnia z koleżanką, która z zewnątrz wygląda na drobiazg, była dla niej kolejną kroplą w bardzo pełnym naczyniu. W pewnym momencie pojawia się myśl „ja już nie mam innego wyjścia”. Ten brak wyjścia Magdalena nazywa bardzo ważnym sygnałem.

Dziecko w kryzysie może z zewnątrz wyglądać normalnie. Magdalena mówi, że dorosłych to zaskakuje. W ich wyobrażeniu osoba w depresji jest smutna i płacze zamknięta w pokoju. Tymczasem nastolatek może rano pokłócić się z rodzicem. W szkole pośmieje się z kolegami i wrzuci coś na Instagram czy TikToka. Wieczorem wróci do pokoju i znowu zostanie sam ze swoimi myślami. Zaburzenia nastroju u nastolatków często pokazują się też jako drażliwość. Zdanie „wczoraj się śmiała, więc nie może być z nią aż tak źle” nie jest więc wystarczającym kryterium. Ważniejsze jest co innego: czy coś zmieniło się w jej funkcjonowaniu i czy da się o tym porozmawiać.

Bunt bywa prawdziwy. Nastolatek będzie chciał więcej prywatności. Będzie kwestionował zasady i nie zgodzi się z każdą decyzją rodzica, bo to naturalna część dorastania. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy bunt staje się workiem, do którego wrzucamy wszystko. Dziecko miało swoje zainteresowania i znajomych. Teraz się izoluje. Przestaje jeść lub spać i jest bardziej drażliwe. Jeśli rodzic odpowiada: „to nastolatek, oni tacy są”, może przeoczyć coś ważnego. Zamiast rozstrzygać „bunt czy depresja”, Magdalena proponuje zacząć od zdania: „Widzę, że ostatnio coś się zmieniło. Chcesz o tym pogadać?”.

Depresja i ChADDepresja u nastolatków: jak ją rozpoznać i kiedy reagowaćPrzeczytaj artykuł

Co powiedzieć dziecku, a czego nie mówić?

Powiedz dziecku, że chcesz zrozumieć, co się z nim dzieje, i że będziesz przy nim, nawet jeśli jeszcze nie wiesz, jak pomóc. Magdalena Pliżga-Szwajgier mówi, że czasem wystarczą bardzo proste zdania: „Chcę zrozumieć, co się z tobą dzieje”, „Nie wiem jeszcze, jak ci pomóc, ale chcę być przy tobie”, „Nie musisz teraz wszystkiego przede mną ukrywać”. Do tego dochodzi podziękowanie, że dziecko zdobyło się na odwagę i powiedziało coś tak trudnego. Rodzic nie musi rozumieć, dlaczego dla dziecka konflikt z koleżanką był aż tak trudny, ani uznać tego problemu za wystarczająco duży. Może po prostu zobaczyć: dla mojego dziecka to jest ważne.

Czego nie mówić? Magdalena wskazuje komunikaty, które mają szybko zakończyć trudne emocje, a w praktyce je unieważniają: „Przestań dramatyzować”, „Inni mają gorzej”, „Pomyśl o swojej rodzinie”, „Masz wszystko”, „To tylko szkoła”, „Za moich czasów takich problemów nie było”. Dorosły chce pocieszyć albo sprowadzić dziecko na ziemię. Nastolatek słyszy: nie rozumiesz mnie albo moje emocje są niewłaściwe. Jeśli dziecko zdobyło się na odwagę, żeby powiedzieć „nie chcę żyć”, pierwszą rzeczą, jaką od nas usłyszy, nie powinno być podważenie jego doświadczenia.

Zdanie „ma przecież wszystko” bierze się z próby logicznego wyjaśnienia cierpienia. Skoro dom jest, rodzina jest, warunki są dobre, to cierpieć nie powinno. Cierpienie psychiczne nie działa jak tabelka, w której odhacza się punkty. Można mieć dobre życie i jednocześnie bardzo silnie cierpieć. Dziecko, które usłyszy „masz przecież wszystko”, może zrozumieć, że nie ma prawa się tak czuć, i zamiast się otworzyć, zamknie się jeszcze bardziej. Pomaga co innego: „Nie muszę do końca cię rozumieć, dlaczego tak czujesz, ale widzę, że jest ci z tym ciężko”.

Największy mit, z jakim Magdalena spotyka się w pracy, brzmi: ktoś mówi o samobójstwie tylko po to, żeby zwrócić na siebie uwagę. Nawet jeśli potrzeba bycia zauważonym jest częścią tego zachowania, warto zapytać, dlaczego dziecko potrzebuje aż tak mocno być zauważone. Dziecko, które mówi „nie chcę żyć”, nie powinno usłyszeć „przestań robić przedstawienie”. Powinno usłyszeć: „Widzę, że próbujesz mi powiedzieć coś bardzo trudnego i chcę to zrozumieć”.

Podobnie jest ze zdaniem „ona mówi o śmierci tylko wtedy, gdy czegoś chce, to manipulacja”. Magdalena chciałaby ten „woreczek z manipulacją” wyrzucić i zacząć od pytania, co dziecko chce nam przekazać. Jeśli ktoś nauczył się, że dorośli słuchają dopiero wtedy, gdy powie coś bardzo mocnego, to znaczy, że wcześniej nie znalazł innego skutecznego sposobu pokazania cierpienia. Nad innymi sposobami komunikacji można pracować później, ale takiej treści nie wolno ignorować.

Terapia młodzieżyNastolatek nie chce iść na terapię: co wtedy zrobićPrzeczytaj artykuł

Co zrobić, gdy dziecku może grozić niebezpieczeństwo?

Przy podejrzeniu bezpośredniego zagrożenia nie zostawiaj dziecka samego i szukaj pilnej pomocy. Taka rozmowa nie kończy się tym, że dziecko idzie do swojego pokoju. Magdalena Pliżga-Szwajgier mówi, że priorytetem jest bezpieczeństwo dziecka, a ogranicza się też dostęp do potencjalnie niebezpiecznych środków. Jeśli życiu lub zdrowiu dziecka grozi bezpośrednie niebezpieczeństwo, zadzwoń pod 112.

Brak bezpośredniego zagrożenia nie oznacza, że nic się nie dzieje. Magdalena rozróżnia pilność i ważność: coś może nie wymagać karetki w tej konkretnej minucie, a mimo to wymagać pomocy psychologicznej lub psychiatrycznej. To moment na poważniejsze potraktowanie sprawy: potrzebna jest dalsza pomoc, a jeśli nie medyczna, to psychoterapia. Nie trzeba czekać, aż sytuacja stanie się skrajna, żeby poprosić o konkretną pomoc. Pomocy można szukać u psychiatry dzieci i młodzieży, psychologa lub psychoterapeuty. Można też zgłosić się do placówek ochrony zdrowia psychicznego. Młoda osoba może też skorzystać z całodobowego dziecięcego telefonu zaufania Rzecznika Praw Dziecka, także przez czat.

Kiedy dziecko prosi: „obiecaj, że nikomu nie powiesz”, rodzic ma pokusę obiecać, bo chce usłyszeć dalszy ciąg. Magdalena nigdy nie obiecywałaby tajemnicy, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo dziecka. Zadbać można za to o to, jak przekażemy informację dalej: „Nie chcę ci odbierać prywatności. Martwię się jednak o twoje bezpieczeństwo i potrzebuję zaangażować kogoś, kto pomoże ci to przejść”. Dziecko może się zezłościć i to też jest w porządku. Zadaniem rodzica nie jest w tym momencie sprawić, żeby nastolatek był zadowolony z każdej decyzji, tylko zadbać o jego bezpieczeństwo.

Telefon rodzic często widzi jako źródło całego problemu: „cały czas siedzi na TikToku, na pewno ktoś jej coś napisał”. Internet bywa częścią problemu: jest cyberprzemoc i porównywanie się z innymi. Telefon bywa jednak też jedynym miejscem, w którym nastolatek ma kontakt ze znajomymi albo z kimś, kto go rozumie. Zamiast zaczynać od „zabieram ci telefon”, Magdalena zapytałaby, co ten telefon dziecku daje: z kim rozmawia, co ogląda, czy coś wydarzyło się w sieci, czy telefon pomaga mu regulować emocje, czy je nasila. Dopiero gdy zrozumiemy jego funkcję, można decydować o ograniczeniach. Zasady ekranowe i formę kontroli, o której dziecko wie, warto ustalić, zanim dziecko dostanie telefon.

Czy przeglądać wiadomości i media społecznościowe dziecka? Magdalena nie daje prostej odpowiedzi „zawsze” albo „nigdy”, bo zależy to od wieku dziecka, od sytuacji, od poziomu zagrożenia. Przy realnych obawach o bezpieczeństwo prywatność nie może stać na drodze do ochrony zdrowia i życia dziecka. Jeśli to możliwe, rób to jawnie. Powiedz dziecku o tym i ustal zasady kontroli. Nastolatek ma prawo wiedzieć, że przeglądamy jego wiadomości. Chcemy w ten sposób chronić dziecko i nie niszczyć relacji bardziej, niż to konieczne.

Depresja i ChADKryzys psychiczny: gdzie szukać pomocy i dokąd dzwonić najpierwPrzeczytaj artykuł

Co zrobić, gdy dziecko nie chce iść do psychologa?

Nie rób z psychologa kary i pokaż dziecku, że ma wpływ na wybór specjalisty. Nastolatek często mówi: „nie potrzebuję psychologa, nie będę z nikim rozmawiał, nie jestem wariatem”. Magdalena Pliżga-Szwajgier zwraca uwagę, że wiele zależy od tego, jak rodzic przedstawi sytuację. Jeśli psycholog ma być karą („jak będziesz się tak zachowywał, pójdziesz do psychologa”), trudno się dziwić, że dziecko kojarzy go z czymś złym. Lepiej powiedzieć, że widzisz, jak jest mu ciężko, i że nie chcesz, żeby radziło sobie z tym samo.

Można też porozmawiać o tym, jakiego specjalistę dziecko chciałoby wybrać. Można zapytać o formę spotkań i opowiedzieć, jak będzie wyglądało pierwsze spotkanie. Nastolatka może przerażać, że nie wie, co go czeka, i że ktoś decyduje za niego. Jeśli na wizycie powie: „nie wiem, nie mam o czym rozmawiać”, to też jest w porządku, zwłaszcza na początku. Pierwsze spotkanie nie musi przypominać przesłuchania, na którym nastolatek opowiada całe życie. Bywa sprawdzaniem, kim jest ta osoba. Czy można jej zaufać? Czy nie oceni? Czy wszystko powie rodzicom? Czasem największym sukcesem jest to, że nastolatek wychodzi z gabinetu, mówiąc, że nie było tak źle.

Wróćmy do Zosi. Mama zaczęła z nią rozmawiać, a Zosia przyznała, że ma myśli o śmierci, od kilku miesięcy czuje się samotna, uważa, że nikt jej nie rozumie, i mówi: „Nie widzę, żeby cokolwiek mogło się zmienić”. Magdalena podkreśla, że najważniejsze jest samo to, że zaczęła mówić. Przez miesiące mogła tkwić w pętli: mam problem, nie umiem go rozwiązać, nie mogę powiedzieć rodzicom, nikt mnie nie rozumie, beze mnie będzie im lepiej. Przy tak długim przeciążeniu myślenie się zawęża i zafiksowuje na trudnych wydarzeniach, które potwierdzają te przekonania. To nie znaczy, że ktoś nie umie logicznie myśleć. Gdy jesteśmy bardzo przeciążeni emocjonalnie, trudno nam zobaczyć rozwiązania, które w spokojnym momencie wydają się oczywiste. Dlatego nie mówimy „jak możesz nie widzieć rozwiązania”, tylko „skoro go nie widzisz, poszukajmy go razem”. Szukanie rozwiązania razem to jedna z rzeczy, które może robić profesjonalna pomoc.

Rodzic też potrzebuje wsparcia. Bywa przerażony i zaczyna własny rachunek sumienia: co poszło nie tak, czego nie dostrzegł, przecież rozmawiali z dzieckiem. Szukanie winy w sobie jest zrozumiałe, ale poczucie winy rodzica niewiele pomoże dziecku. Przeszłości nie cofniemy. Możemy za to zdecydować, co zrobimy teraz.

Jak wspierać dziecko, nie przejmując jego życia?

Wspieraj dziecko bez przejmowania jego życia: bądź obok, pomagaj, ale nie wyręczaj. Nastolatek potrzebuje doświadczenia, że ma wpływ na to, co się dzieje. Magdalena Pliżga-Szwajgier radzi zacząć od małych rzeczy na co dzień: być blisko, ale nie próbować od razu naprawiać całego życia dziecka. Gdy rodzic widzi trudność, uruchamia się w nim potrzeba działania. Jeśli istnieje zagrożenie życia lub zdrowia, działamy, a bezpieczeństwo jest absolutnym priorytetem. Poza taką sytuacją z troski łatwo zacząć robić wszystko za nastolatka: rozwiązywać jego konflikty, pisać do nauczycieli, dzwonić do rodziców innych dzieci, podejmować decyzje. Robimy to z miłości. Dziecko potrzebuje przekonania: mam wpływ, mogę próbować, mogę się mylić, a mimo to sobie poradzę.

To nie znaczy zostawić je z problemem. Magdalena podsuwa zdanie: „Nie zostawię cię z tym samego. Jestem obok”. Zamiast podsuwać gotowe rozwiązania, można zapytać dziecko: „Czego potrzebujesz ode mnie? Czy mogę ci jakoś pomóc? Jakie widzisz rozwiązanie?”. Wtedy nie zabieramy mu odpowiedzialności za jego życie, ale też nie zostawiamy go z nią samego. Celem nie jest wychowanie człowieka, który nigdy nie będzie miał problemów, bo to niemożliwe. Chodzi o dziecko, które będzie wiedziało, że może poprosić o pomoc. Może też spróbować kolejnego rozwiązania. Czasem najlepsze, co możemy zrobić, to zostać obok wystarczająco długo, żeby dziecko samo uwierzyło, że rozwiązanie może istnieć.

Na koniec Magdalena sprowadza rozmowę do trzech zasad. Pierwsza: pytaj wprost i słuchaj, zanim zaczniesz naprawiać. Pytaj także o myśli samobójcze i o plan. Nie przekonuj dziecka, że nie jest tak źle. Druga: potraktuj sprawę poważnie. Nie panikuj i nie zostawiaj dziecka z tym samego. Wypowiedzi o śmierci i samobójstwie nigdy się nie bagatelizuje, a przy bezpośrednim zagrożeniu natychmiast szuka się pilnej pomocy. Trzecia: pomagaj, ale nie odbieraj sprawczości, a poza sytuacją zagrożenia zapytaj, czy dziecko w ogóle potrzebuje twojej pomocy. Rodzic nie musi być terapeutą. Może zauważyć zmianę i zareagować. Może też wiedzieć, kiedy poprosić o pomoc.

Pytanie, którego rodzic nie powinien się bać zadać, brzmi według Magdaleny: „Czy myślisz o tym, żeby zrobić sobie krzywdę?”. Dla rodzica bywa przerażające. Jeszcze bardziej przerażające jest jednak to, że wszyscy wokół widzą, że coś się dzieje, a nikt nie odważa się zapytać wprost. Rozmowa o samobójstwie może zacząć się od pytania o śmierć, ale nie musi się na nim kończyć. Powinna prowadzić do rozmowy o cierpieniu, które sprawiło, że młoda osoba przestała widzieć wyjście, i do szukania realnej pomocy. Na koniec pada zachęta do rodziców, nauczycieli i osób pracujących z młodzieżą, żeby zapisali ten odcinek. W sytuacji kryzysowej łatwiej działać, gdy wcześniej wiemy, co robić.

Co warto zabrać z tego odcinka

  • Pytanie wprost o myśli samobójcze nie podsuwa dziecku pomysłu, a może pozwolić mu w końcu o nich powiedzieć.
  • Zanim zinterpretujesz słowa „nie chcę żyć”, dopytaj, co dziecko ma na myśli, od kiedy tak się czuje i czy te myśli są obecne teraz.
  • Jeśli podejrzewasz bezpośrednie zagrożenie, nie zostawiaj dziecka samego, a gdy zagrożone jest jego życie lub zdrowie, zadzwoń pod 112.
  • „Przestań dramatyzować” i „masz przecież wszystko” unieważniają cierpienie, a „chcę zrozumieć, co się z tobą dzieje” otwiera rozmowę.
  • Nie obiecuj dziecku pełnej tajemnicy, ale zadbaj o to, jak przekażesz informację dalej.
  • Zanim zabierzesz telefon, sprawdź, co on dziecku daje i z kim w nim rozmawia.
  • Gdy dziecko nie chce iść do psychologa, zostaw mu wpływ na wybór specjalisty i opowiedz, jak wygląda pierwsze spotkanie.
  • Nie musisz być terapeutą swojego dziecka: wystarczy, że zauważysz zmianę, zapytasz, wysłuchasz i poszukasz pomocy.

Często zadawane pytania

Czy pytanie dziecka o samobójstwo nie podsunie mu tego pomysłu?

Nie. Magdalena Pliżga-Szwajgier nazywa to mitem: jeśli u nastolatka pojawiła się już myśl o śmierci, pytanie rodzica jej nie tworzy. Może za to dać dziecku pozwolenie, żeby o niej powiedziało, bo młody człowiek często nosi ją w sobie tygodniami, a nawet miesiącami. Liczy się sposób: spokojna troska zamiast przesłuchania.

Co powiedzieć dziecku, które mówi „nie chcę żyć”?

Podziękuj, że o tym powiedziało, i powiedz, że widzisz, jak jest mu ciężko. Magdalena podsuwa zdania: „Chcę zrozumieć, co się z tobą dzieje”. Albo: „Nie wiem jeszcze, jak ci pomóc, ale chcę być przy tobie”. Nie mów „przestań dramatyzować”, „masz przecież wszystko” ani „za moich czasów takich problemów nie było”, bo dziecko usłyszy, że jego emocje są niewłaściwe.

Kiedy szukać pilnej pomocy, gdy dziecko mówi o samobójstwie?

Gdy podejrzewasz bezpośrednie zagrożenie, nie zostawiaj dziecka samego. Ogranicz dostęp do potencjalnie niebezpiecznych środków, szukaj pilnej pomocy, a gdy życiu lub zdrowiu grozi bezpośrednie niebezpieczeństwo, zadzwoń pod 112. Brak bezpośredniego zagrożenia nie znaczy, że nic się nie dzieje, bo nadal może być potrzebna pomoc psychologa, psychoterapeuty lub psychiatry, więc nie trzeba czekać, aż sytuacja stanie się skrajna.

Co zrobić, gdy dziecko prosi: „tylko nikomu nie mów”?

Magdalena nie obiecywałaby tajemnicy, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo dziecka. Można powiedzieć, że nie chcesz odbierać mu prywatności. Martwisz się jednak o jego bezpieczeństwo i potrzebujesz zaangażować kogoś, kto pomoże mu to przejść. Dziecko może się zezłościć i to jest w porządku, bo zadaniem rodzica jest jego bezpieczeństwo, a nie zadowolenie z każdej decyzji.

Słuchanie pomaga zrozumieć. Rozmowa, ruszyć dalej.

Jeśli ten temat dotyczy Ciebie bardziej, niż chciałbyś przyznać, umów konsultację. Pierwsze spotkanie służy temu, żeby spokojnie rozeznać sytuację.

Marcela Kwiecień

mgr Marcela Kwiecień

Psycholog, psychoterapeutka poznawczo-behawioralna (wts.)

Zobacz profil
Magdalena Pliżga-Szwajgier

mgr Magdalena Pliżga-Szwajgier

Psycholog, psychoterapeutka poznawczo-behawioralna (wts.)

Zobacz profil