O czym jest ten odcinek
Dlaczego boisz się wejść w bezpieczną relację? Dlaczego kiedy ktoś jest dostępny, zaangażowany i naprawdę chce być blisko, nagle zaczynasz wątpić w swoje uczucia?
Może znasz ten schemat. Kiedy ktoś się oddala, zaczynasz o nim intensywnie myśleć. Kiedy nie odpisuje, sprawdzasz telefon. Kiedy nie wiesz, na czym stoisz, czujesz „chemię”.
A kiedy pojawia się ktoś spokojny, przewidywalny i emocjonalnie dostępny, zaczynasz myśleć: „Chyba nic do niego nie czuję.” Tylko czy naprawdę chodzi o brak uczuć? Czy czasami lęk przed bliskością nie wygląda właśnie jak brak zainteresowania?
W tym odcinku podcastu PsychoLogic: od doświadczenia do zrozumienia przyglądamy się temu, dlaczego bezpieczna relacja może wydawać się nudna, dlaczego możemy mylić chemię z napięciem, a intensywność z miłością.
Poznajemy historię Weroniki, która zaczyna zauważać, że przy osobach niedostępnych emocjonalnie czuje ogromne napięcie, tęsknotę i potrzebę bycia wybraną, a przy osobie dostępnej pojawia się… lęk.
Rozmawiamy o tym, jak działa lęk przed bliskością, jak może wyglądać lęk przed związkiem i dlaczego czasami wycofujemy się właśnie wtedy, kiedy relacja zaczyna być naprawdę bliska.
Agenda odcinka:
- 00:00Spokojna znajomość i pytanie „czy coś do tej osoby czuję?”
- 01:13Czy bezpieczna relacja jest dla Ciebie nudna?
- 01:23Paradoks: chcesz bliskości, a gdy się pojawia, coś zaczyna przeszkadzać
- 02:31Marcela przedstawia siebie i podcast PsychoLogic
- 03:17Weronika i Paweł: pierwsza randka i słowo „miło”
- 04:43Michał: pewny siebie i trochę niedostępny
- 05:22Niepewność i pomylenie intensywności myślenia z intensywnością uczucia
- 06:16Napięcie, wiadomość, ulga: czego uczy się mózg
- 07:49Jak rozpoznajesz chemię?
- 09:28Co znaczy bliskość: ktoś Cię pozna
- 10:51Zaproszenie na weekend i łańcuch: bliskość, lęk, wycofanie, ulga
- 11:48Dlaczego uciekamy, kiedy zaczyna być dobrze
- 13:06A jeśli faktycznie nic nie czuję?
- 13:58Weronika przestaje pytać o chemię i zaczyna sprawdzać siebie
- 17:46Przekonanie „na miłość trzeba sobie zasłużyć”
- 20:18Nie każdy lęk oznacza „uciekaj”
- 21:47Lęk, zatrzymanie, sprawdzanie, decyzja
- 23:18Co, jeśli zawsze wybierasz chemię?
- 24:44Michał, który nigdy się nie zmieni
- 25:57Paweł też nie jest idealny: na czym polega bezpieczeństwo
- 27:32Ćwiczenie z kartką
- 28:14Pytanie ważniejsze niż wybór człowieka
Bo może problem nie polega na tym, że nie potrafisz znaleźć odpowiedniej osoby. Może czasami trudniejsze jest pozwolenie sobie, żeby ktoś naprawdę był blisko. I może następnym razem, kiedy pomyślisz: „Jest spokojnie. Chyba nic nie czuję…” warto zapytać siebie: „Czy naprawdę nic nie czuję, czy po prostu nie jestem przyzwyczajona do tego, że miłość nie musi wiązać się z ciągłą niepewnością?”
Podsumowanie odcinka
Poznajesz kogoś, kto odpisuje, dzwoni, kiedy mówi, że zadzwoni, i nie znika bez słowa. Jest spokojnie. I właśnie wtedy pojawia się pytanie: czy ja na pewno coś do tej osoby czuję? Tak zaczyna odcinek Marcela Kwiecień, psycholożka i psychoterapeutka poznawczo-behawioralna w trakcie certyfikacji.
Potem w opowieści pojawia się ktoś, kto raz jest blisko, a raz się wycofuje, i nagle trudno przestać o tej osobie myśleć. Marcela prowadzi przez historię Weroniki, Pawła i Michała, żeby zadać pytanie niewygodne: czy to, co bierzemy za miłość, nie jest czasem lękiem?
Dlaczego przy spokojnej osobie zaczynasz wątpić w swoje uczucia?
Gdy ktoś odpisuje, dzwoni, kiedy mówi, że zadzwoni, i nie każe zgadywać, na czym stoisz, wątpliwości zaczynają się właśnie w tym spokoju: czy ja na pewno coś czuję? Nie musisz sprawdzać, kiedy ta osoba była ostatnio aktywna, ani zastanawiać się, dlaczego wczoraj była blisko, a dziś się oddaliła. Pojawia się pytanie, dlaczego nie ma motyli w brzuchu i dlaczego nie czekasz cały dzień na wiadomość. Marcela nazywa to paradoksem: bardzo chcesz bliskości, a kiedy ktoś obecny i przewidywalny się pojawia, nagle coś zaczyna Ci przeszkadzać.
Na początku jest Weronika: ma 30 lat, pracę, przyjaciółki i własne zainteresowania. Po pierwszej randce z Pawłem mówi przyjaciółce: „Było miło”. Paweł pyta, słucha i nie próbuje robić wrażenia za wszelką cenę, a wieczorem pisze: „Dziękuję za dzisiaj. Dobrze mi się z Tobą rozmawiało. Chętnie spotkam się jeszcze raz”. Weronika odkłada telefon i myśli: „Fajnie”. Im bardziej Paweł się angażuje, tym więcej ona analizuje. Czy powinno być intensywniej? Czy powinna bardziej tęsknić? Przyjaciółce mówi, że to świetny facet, ale chyba czegoś nie czuje. Na pytanie, czego szuka, odpowiada: „Nie wiem, czegoś więcej”.
Kilka dni później poznaje Michała. Jest pewny siebie i trochę niedostępny: raz rozmawia z Weroniką godzinę, potem przez dwa dni się nie odzywa, a później pisze: „Co robisz dzisiaj wieczorem?”. Weronika myśli o nim o wiele częściej niż o Pawle. Pojawia się zdanie: „No teraz coś czuję”. Marcela pyta, co się właściwie zmieniło: może Weronika spotkała osobę, która bardziej jej odpowiada. Możliwe jest jednak także coś innego.
Czy intensywne myślenie o kimś oznacza, że to miłość?
Nie musi, bo intensywność myślenia o kimś łatwo pomylić z siłą uczucia. Kiedy nie wiemy, co się wydarzy, zaczynamy monitorować sytuację: czy napiszę, kiedy napiszę, dlaczego jeszcze nie ma odpowiedzi, czy coś się stało, czy zrobiłem lub zrobiłam coś nie tak. Mózg skupia się na jednej osobie. Możesz myśleć o kimś cały dzień nie dlatego, że to miłość Twojego życia, tylko dlatego, że sytuacja jest niepewna.
Telefon Weronika sprawdza coraz częściej, nie dlatego, że chce, tylko automatycznie: rano, w pracy, wieczorem. Kiedy w końcu przychodzi „Hej, co tam”, czuje ogromną ulgę. Marcela opisuje mechanizm, którego uczy się mózg. Najpierw jest napięcie, potem wiadomość, potem ulga. Ta osoba zaczyna wydawać się bardzo ważna, bo kiedy się pojawia, napięcie znika.
Ulga bywa bardzo intensywnym doświadczeniem, a intensywność czasem odczytujemy jako uczucie: skoro tak bardzo mi ulżyło, to pewnie tak bardzo tęsknię i tak bardzo mi zależy. Marcela zostawia pytanie, które warto sobie zadać. Czy tęsknisz za tą osobą, czy za końcem niepewności?
Tymczasem Paweł jest przewidywalny. Kiedy nie może się spotkać, mówi dlaczego. Kiedy jest zajęty, nie znika. Gdy Weronika ma gorszy dzień, pyta: „Chcesz pogadać, czy potrzebujesz trochę przestrzeni?”. Weronika nie musi walczyć o uwagę ani udowadniać, że jest wystarczająco interesująca, i paradoksalnie właśnie wtedy zaczyna czuć niepokój. Marcela tłumaczy to tak: jeśli całe życie relacyjne opierało się na pytaniu, czy ktoś Cię wybierze, to gdy ktoś mówi „Tak, chcę być z Tobą”, możesz nagle nie wiedzieć, co zrobić.
Kiedy brakuje „iskry”, Marcela radzi zadać inne pytanie: jak rozpoznajesz chemię? Jako motyle, silne napięcie, ciągłe myślenie, niepewność, seksualne pobudzenie, strach przed utratą, ulgę, gdy ktoś się odezwie? To, co nazywamy chemią, bywa mieszanką pociągu, niepewności, napięcia i nadziei. Spokojna relacja może na początku wydawać się mniej intensywna. Mniej intensywna nie znaczy jednak automatycznie bez uczuć.
Skąd wiesz, że to brak pociągu, a nie lęk przed bliskością?
Najpierw sprawdź, czy rzeczywiście nie czujesz pociągu, czy zaczynasz szukać powodów, żeby się wycofać, gdy ktoś staje się dla Ciebie ważny. Weronika, kiedy Paweł się do niej zbliża, myśli: a co jeśli to nie jest to? Szuka powodów. Nie podoba jej się, jak mówi. Mają chyba za mało wspólnych zainteresowań. Jest zbyt przewidywalny, a ona może potrzebuje kogoś bardziej spontanicznego. Marcela przyznaje, że część tych powodów może być prawdziwa.
Zaznacza też, jakiego wniosku z odcinka nie chce. Nie takiego, że skoro boisz się spokojnego związku, to powinieneś lub powinnaś w nim zostać. Możesz spotkać świetnego, bezpiecznego człowieka i po prostu nie czuć do niego romantycznego pociągu. Bezpieczna relacja nie oznacza automatycznie dobrej relacji.
A co, jeśli rzeczywiście nic nie czujesz? Marcela traktuje to pytanie poważnie. Prawda bywa prostsza: nie jestem zainteresowany lub zainteresowana i to też jest w porządku. Nie musisz zmuszać się do relacji tylko dlatego, że druga osoba jest dobra, ani dlatego, że czujesz, że powinieneś lub powinnaś docenić, jak Cię traktuje. Bezpieczeństwo nie tworzy automatycznie miłości. Zamiast pytać, czy powinieneś lub powinnaś z kimś być, zapytaj, co dokładnie czujesz, kiedy jesteś blisko tej osoby: obojętność, brak pociągu, dyskomfort, lęk, chęć ucieczki, a może ciekawość połączoną ze strachem? To różne doświadczenia.
Weronika robi właśnie to: zaczyna sprawdzać siebie. Przestaje pytać, dlaczego nie czuje takiej chemii jak z Michałem. Pyta za to, co właściwie czuła przy nim. Widzi napięcie, oczekiwanie, niepewność, ulgę i potrzebę bycia wybraną. Przy Pawle zauważa spokój, ciekawość, trochę lęku i niepewności, ale też możliwość bycia sobą. Wtedy mówi coś bardzo prostego: „Może ja nie tęsknię za Michałem? Może tęsknię za tym momentem, w którym ktoś mnie wybrał?”.
Spokój nie musi też oznaczać nudy. Bezpieczna relacja może być pełna pożądania, zabawy, flirtu, spontaniczności, seksualności, ciekawości i pasji. Bezpieczeństwo oznacza przede wszystkim, że nie musisz żyć w ciągłej niepewności, żeby czuć, że relacja istnieje. Można mieć jednocześnie spokój i chemię, bliskość i autonomię, stabilność i spontaniczność.
Dlaczego wycofujesz się, gdy w związku robi się dobrze?
Czasem dlatego, że bliskość oznacza, iż ktoś Cię pozna, a to uruchamia lęk nawet przy bezpiecznej osobie. Marcela wylicza, co to znaczy: ktoś zobaczy Twoje słabości, może Cię zranić albo odrzucić, a Ty będziesz musiał lub musiała powiedzieć, czego potrzebujesz, i nie uda się już udawać, że wszystko jest pod kontrolą. Przy osobie niedostępnej możesz tęsknić, fantazjować, czekać i analizować, ale zostajesz na dystans. Nie musisz wchodzić w relację ani dawać się zobaczyć.
Weronika zaczyna zapisywać sytuacje, w których chciała się wycofać. W jednej z nich Paweł proponuje, żeby w przyszłym tygodniu pojechali razem na weekend. Zamiast radości Weronika czuje napięcie, a pierwsza myśl brzmi: „Zaczyna być poważne”. Odpisuje: „Zobaczymy, mam teraz trochę dużo pracy”. Paweł nie naciska i Weronika czuje ulgę. Wtedy widzi cały łańcuch: bliskość, lęk, wycofanie, ulga.
Marcela wyjaśnia, dlaczego taki łańcuch się powtarza: często nie powtarzamy zachowania dlatego, że jest dla nas dobre, tylko dlatego, że krótkoterminowo zmniejsza napięcie. Wycofanie daje ulgę, ale na dłuższą metę może utrwalać przekonanie, że bliskość jest niebezpieczna.
Lęk nie zawsze pojawia się wtedy, gdy coś jest obiektywnie złe. Czasem wtedy, gdy coś jest dla nas ważne. Możesz bać się związku, bo zaczyna Ci zależeć, a zaangażowania dlatego, że pierwszy raz widzisz możliwość, że możesz kogoś stracić. Szukanie wad u partnera lub partnerki bywa wtedy próbą odzyskania kontroli: jeżeli znajdę wystarczający powód, żeby odejść, nie będę musiał ani musiała czekać, aż ktoś odejdzie ode mnie.
Lęk przed związkiem nie zawsze dotyczy odrzucenia. Czasem dotyczy utraty siebie: a co jeśli związek mnie pochłonie, przestanę mieć swoje życie, będę musiał lub musiała się dostosować, stracę wolność? Marcela odpowiada, że zdrowa bliskość nie polega na rezygnacji z siebie. Możesz być blisko i nadal mieć swoich przyjaciół, zainteresowania, przestrzeń, granice, własne zdanie i swoje tempo. Czasem problemem jest więc nie sama bliskość, tylko przekonanie: jeżeli kogoś pokocham, to stracę siebie.
Dlaczego ciągną Cię osoby niedostępne?
Jednym z powodów może być to, że łatwiej marzyć o kimś niedostępnym, niż pozwolić komuś siebie zobaczyć. Pojawia się wtedy myśl: „Jeśli mnie pozna, może przestanie mnie chcieć”. Marcela wymienia, co jest łatwiejsze. Łatwiej walczyć o czyjąś uwagę niż powiedzieć „Potrzebuję Cię”. Łatwiej analizować wiadomość niż powiedzieć drugiej osobie, że zrobiło Ci się przykro, gdy się wycofała. Łatwiej odejść jako pierwszy lub pierwsza niż czekać, aż ktoś zdecyduje, czy zostanie.
Drugi możliwy powód to przekonanie, że na miłość trzeba sobie zasłużyć. Nie zawsze wypowiadamy je wprost, ale dyktuje reguły: być interesującym, nie wymagać zbyt wiele, nie potrzebować za dużo, sprawić, żeby ktoś chciał zostać. Relacja przestaje wtedy być miejscem spotkania dwóch osób, a zaczyna być trochę egzaminem, w którym ciągle sprawdzasz, czy wypadasz wystarczająco dobrze.
W takim egzaminie osoba niedostępna daje ogromne pole do udowadniania swojej wartości. Jeśli taka osoba Cię wybierze, możesz pomyśleć, że wygrałeś lub wygrałaś i jednak jesteś kimś wyjątkowym. Dlatego tak trudno odpuścić relację, która daje bardzo mało: nie walczysz już tylko o tę osobę, walczysz o dowód własnej wartości.
Odwróć teraz sytuację. Ktoś mówi: „Lubię Cię, chcę z Tobą być. Możesz mi powiedzieć, czego potrzebujesz. Nie musisz się ze mną ścigać”. Nie masz już czego zdobywać ani udowadniać, i wtedy może pojawić się coś dziwnego: pustka. Jeśli przez lata relacja oznaczała napięcie i zdobywanie, możesz nie wiedzieć, co zrobić z samą bliskością. Weronika coraz częściej pyta siebie: on mnie chce, więc dlaczego ja się boję?
Są zdania, które łatwo powtarzać przez lata, na przykład „Zawsze wybieram niedostępnych” albo „Nie wiem, dlaczego trafiam na takich ludzi”. Marcela proponuje spojrzeć na to inaczej: może nie pociągają Cię trudni ludzie, tylko stan, który pojawia się w ich towarzystwie: oczekiwanie, mobilizacja, niepewność, udowadnianie, zadowalanie, nadzieja. To bywa bardzo intensywne, ale intensywność nie zawsze oznacza dopasowanie.
Możesz szczerze tęsknić za kimś, kto Cię zranił, i chcieć kogoś, kto nie potrafi dać Ci tego, czego potrzebujesz. Marcela nie odbiera przy tym znaczenia Twoim emocjom, bo uczucia nie zawsze są logiczne. To, czego bardzo chcesz, nie musi jednak być tym, czego potrzebujesz. Chcesz czyjejś uwagi, a potrzebujesz wzajemności. Chcesz wiadomości od tej osoby, a potrzebujesz stabilności. Chcesz, żeby ktoś Cię wybrał, a potrzebujesz relacji, w której nie czekasz na wybór.
Pewnego wieczoru Weronika siedzi sama i pyta siebie: gdybym wiedziała, że Michał nigdy się nie zmieni i zawsze będzie tak samo niedostępny, czy nadal chciałabym z nim być? Odpowiedź przychodzi szybko: nie. Wtedy pojawia się kolejne pytanie: to dlaczego nadal go chcę? Być może chciała nie rzeczywistości, tylko możliwości, wersji Michała, który pewnego dnia powie: „Już wiem, chcę ciebie, jesteś dla mnie ważna, nie odejdę”. Marcela przypomina, że relacja dzieje się w teraźniejszości, nie w potencjalnej przyszłości. Czasem najbardziej boli zaakceptowanie, że to, co mogłoby być, nie jest tym, co jest.
Co możesz zrobić inaczej, gdy pojawia się impuls ucieczki?
Możesz zamienić schemat „lęk, ucieczka” na „lęk, zatrzymanie, sprawdzanie, decyzja”. Dokładnie to zaczyna robić Weronika. Nie chodzi o ignorowanie emocji, tylko o to, żeby emocja nie podejmowała za Ciebie decyzji automatycznie. Weronika pyta: co się właściwie wydarzyło, co pomyślałam, czego się przestraszyłam, czego potrzebuję, czy mam dowody, że ta osoba jest dla mnie niebezpieczna, czy może po prostu boję się, że zaczyna mi zależeć. Czasem odpowiedź brzmi: „Boję się, ale nie muszę odejść”.
Marcela zastrzega, że nie chce, by odcinek zabrzmiał jak rada „Jeśli boisz się bezpiecznych relacji, to po prostu zaryzykuj”. Psychoterapia nie polega na zmuszaniu siebie do związku ani na przekonywaniu się, że ktoś jest dobry, więc trzeba go pokochać. Chodzi o większą świadomość własnego schematu: kiedy ktoś się zbliża, pojawia się lęk, a kiedy się oddala, pojawia się ogromna potrzeba zdobycia tej osoby. A kiedy widzisz wzorzec, pojawia się wybór.
Pomagają pytania z odcinka. Czy bardziej pociągają mnie osoby dostępne, czy niedostępne? Co dzieje się ze mną, kiedy ktoś zaczyna się angażować? Czy wtedy szukam wad tej osoby? Czy spokój odbieram jako nudę, a niepewność jako chemię? Czy potrafię przyjąć czyjąś bliskość bez testowania tej osoby? Na koniec Marcela dodaje pytanie, które nazywa może najważniejszym: czy nie chcę tej relacji, czy boję się tego, co może się wydarzyć, jeżeli pozwolę sobie jej chcieć? Nie musisz odpowiadać od razu.
Jedno proste ćwiczenie to kartka podzielona na dwie części. Po jednej stronie napisz, co czujesz przy osobie niedostępnej, po drugiej, co czujesz przy osobie dostępnej, i niczego nie oceniaj. Po pierwszej stronie może pojawić się ekscytacja, napięcie, tęsknota, lęk, adrenalina, potrzeba zdobycia i obsesyjne myślenie. Po drugiej spokój, bezpieczeństwo, ciekawość, lekki lęk, czasem nuda, czasem ciepło. Potem zapytaj, które z tych emocji są Ci znajome, bo czasem wybieramy nie to, co jest dla nas dobre, tylko to, co znamy.
Według Marceli może nie chodzić o naukę kochania spokojnych ludzi, tylko o wytrzymywanie bliskości bez automatycznego uciekania. Chodzi o wytrzymanie momentu, w którym nie musisz niczego naprawiać. Albo momentu, w którym ktoś Cię lubi. Albo ciszy bez doszukiwania się problemu, czyjejś bliskości bez testowania, czy na pewno Cię chce, i własnej podatności na zranienie.
Bezpieczeństwo nie oznacza relacji bez konfliktów. Paweł też nie jest idealny: czasem się denerwuje, ma inne zdanie, potrzebuje czasu dla siebie albo nie wie, co powiedzieć. Bezpieczeństwo polega na tym, że można wrócić do rozmowy, powiedzieć „To mnie zraniło”, przeprosić, postawić granicę, nie zgodzić się i być sobą. Na początku nie daje euforii, daje przestrzeń, a ta bywa dziwnie nieznana.
Historia Weroniki nie kończy się stwierdzeniem, że Paweł jest miłością jej życia, bo życie, jak mówi Marcela, nie jest bajką. Ważniejsze od wyboru konkretnego człowieka okazuje się pytanie: co dzieje się ze mną, kiedy ktoś jest blisko? Gdy rozumiesz swój schemat, przestajesz być przez niego prowadzony lub prowadzona. Możesz nadal czuć lęk i mieć ochotę uciec, ale możesz też się zatrzymać i powiedzieć: „Widzę, co się ze mną dzieje”. Decyzji nie musisz wtedy podejmować tylko po to, żeby natychmiast przestać się bać.
Na końcu pada myśl, że spokój może być przestrzenią, w której miłość dopiero ma szansę się pojawić, a najtrudniejsze bywa pozwolić sobie ją przyjąć.
Co warto zabrać z tego odcinka
- Gdy brakuje niepewności, spokój może wyglądać jak brak uczuć, choć mniej intensywna relacja nie znaczy automatycznie relacji bez uczuć.
- Intensywność myślenia o kimś i ulgę po wiadomości łatwo pomylić z siłą uczucia, więc zapytaj, czy tęsknisz za osobą, czy za końcem niepewności.
- Brak pociągu jest w porządku i nie musisz zmuszać się do relacji tylko dlatego, że druga osoba jest dobra.
- Zamiast pytać, czy powinieneś lub powinnaś być z kimś, sprawdź, co dokładnie czujesz przy tej osobie: obojętność, lęk, chęć ucieczki czy ciekawość.
- Łańcuch bliskość, lęk, wycofanie, ulga utrwala przekonanie, że bliskość jest niebezpieczna, bo wycofanie tylko na chwilę zmniejsza napięcie.
- Szukanie wad u osoby, która się angażuje, bywa próbą odzyskania kontroli, choć część zarzutów może być prawdziwa.
- Bezpieczna relacja nie wyklucza pożądania ani konfliktu: oznacza, że można wrócić do rozmowy i nie trzeba żyć w ciągłej niepewności.
- Kiedy widzisz swój wzorzec, pojawia się wybór: możesz zatrzymać się z lękiem zamiast uciekać.
Często zadawane pytania
Czy utrata zainteresowania, gdy ktoś się angażuje, to brak uczuć?
Nie zawsze. Marcela Kwiecień mówi, że może to być zwykły brak pociągu, i to też jest w porządku, ale może to być także lęk przed bliskością, który wygląda jak brak zainteresowania. Zamiast pytać, czy powinieneś lub powinnaś być z kimś, zapytaj, co dokładnie czujesz, kiedy jesteś blisko tej osoby. Obojętność, brak pociągu, dyskomfort, lęk i chęć ucieczki to różne doświadczenia.
Dlaczego niepewność bywa mylona z chemią?
Gdy nie wiesz, co się wydarzy, zaczynasz monitorować sytuację, a mózg skupia się na jednej osobie. Intensywność myślenia o kimś łatwo wtedy pomylić z intensywnością uczucia. Działa też mechanizm: napięcie, wiadomość, ulga. Marcela zostawia pytanie, czy tęsknisz za tą osobą, czy za końcem niepewności.
Czy bezpieczna relacja musi być nudna?
Nie. Marcela mówi, że bezpieczna relacja może być pełna pożądania, zabawy, flirtu, spontaniczności, seksualności, ciekawości i pasji. Bezpieczeństwo oznacza, że nie musisz żyć w ciągłej niepewności, żeby czuć, że relacja istnieje. Spokojna relacja może wydawać się na początku mniej intensywna, ale to nie znaczy, że jest bez uczuć. Bezpieczna nie znaczy też automatycznie dobra.
Co zrobić, gdy pojawia się impuls, żeby się wycofać?
Marcela proponuje zamienić schemat „lęk, ucieczka” na „lęk, zatrzymanie, sprawdzanie, decyzja”. Zapytaj siebie, co się wydarzyło, co przyszło Ci do głowy, czego się boisz, czego potrzebujesz i czy masz dowody, że ta osoba jest dla Ciebie niebezpieczna. Czasem odpowiedź brzmi: „Boję się, ale nie muszę odejść”. Nie chodzi o zmuszanie się do związku, tylko o to, żeby emocja nie podejmowała decyzji za Ciebie.




